poniedziałek, 12 marca 2012

Ztworzonka, czyli wariatka tańczy...

Marzec, to i Osiecko się jakoś tak zrobiło, stąd tytuł... Tańczy tańczy a jak skończy to ją nogi boleć mogą. Tak się dzieje jak się w szpilkach hasa... Zatem przed Państwem dokumentacja fotograficzna wyzwania marcowej zabawy blogowej 12/12 - kapcie:




Kapcie poszpilkowe. tzn do założenia po nadwyrężeniu chodzeniem w szpilkach, czy innych butach na obcasach w których wiadomo - świetnie się do zdjęcia pozuje, ale generalnie co tu się oszukiwać, wygodniej się w nich siedzi niż chodzi. W poniższych wręcz przeciwnie. Mimo podeszwy dżinsowej nawet nie są śliskie. Miękkie, pluszate, wdzięczne, bezpieczne ach i och.
Dwie pary uszyłam na próbę - jestem zachwycona. Na pewno będą kolejne. Wszystko wg książki Tilda, przytulne dekoracje. Postanowiłam sobie, że wyzwaniowe twory w miarę możliwości będę głównie recyklingowe. Tym razem się udało - nogawki dżinsów, resztki polaru, guziki, koraliki i wstążeczka którą była przywiązana metka spodni w Carry :)

Tutaj jeszcze jedno ujęcie - imprezowe ;)


Teraz nawet jak ktoś ma parkiet - śmiało może mnie na domówki zapraszać. Dziurek obcasami nie porobię!

11 komentarzy:

  1. :) takie buciczki to rzeczywiście są cudowne do podomowego chodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Buciki wyglądają ekstra!!! Na pewno są mega wygodne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Poszalałaś ja jeszcze w polu jestem a Ty już dwie pary uszyłaś :)) Śliczne są i bardzo elegancko wyglądają w połączeniu z tymi rajstopkami jak nie papcie :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyglądają rewelacyjnie nic tylko tańczyć

    OdpowiedzUsuń
  5. ooo, też miałam chętkę na Tildowe kapcie, fajnie wyszły!

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne! i jakie seksi :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Widać że bardzo wygodne a do tego piękniutkie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję za miłe słowa. Aż sama jestem zdziwiona jakie to wygodne ztworzonka są ;) Mimo dżinsu na spodzie wcale nie są śliskie - polecam :)

    OdpowiedzUsuń