Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maj. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maj. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 września 2012

Dawno nic nie pisałam, dużo działo się u mnie w życiu, mało w rękodziele. Dlatego nadrabianie czas zacząć!!!!! Na początek świeczka z maja. Kilka razy zabierałam się do tego tematu, ale nic nie podobało mi się na tyle aby Wam pokazać. Aż tu nagle wczoraj przyszła wena twórcza :) Postanowiłam nanieść na świeczkę moje zasuszone kwiatki - bratki i niezapominajki. Najpierw chciałam przykleić je do świeczki na szeroką taśmę klejącą, ale po chwili namysłu stwierdziłam, że spróbuję wtopić je w świeczkę przy użyciu gorącej łyżeczki. A oto efekt końcowy!!! Mam nadzieję, że się Wam podoba, mi bardzo :)



Pozdrawiam Dagmara!

poniedziałek, 16 lipca 2012

nigdy Was nie dogonię

....ale próbuję, może dam radę, a tym czasem majowa, biedna taka trochę świeczuszka, tylko taką znalazłam w domu :) powiem Wam w tajemnicy, że mi sie spodobało ozdabianie świeczek i będzie ich więcej :D


czwartek, 28 czerwca 2012

Świeczki

Świeczki były gotowe już dawno temu, nawet część z nich znalazła już nowe domy :)) Tym razem poszłam na łatwiznę i nie napracowałam się zbyt wiele :)) 

czwartek, 31 maja 2012

Jeszcze ja ;-)))

W ostatnim dniu projektu majowego, ale jeszcze w terminie ;-0

Bardzo spodobała mi się delikatna świeczka którą zrobiła Krzemo. Ta z  aniołkiem .

z motylkami
Szukałam delikatnego wzorku i znalazłam.
Zastanawiałam się czy przyznać się skąd je wzięłam .
A co tam, motylki zostały  znalezione w łazience,były na papierze toaletowym u koleżanki;-0
Więc je wzięłam, wydarłam i nakleiłam na świeczkę.

Świeczkowór

... to typ akcesoria, które powinno znaleźć się w każdym domu. Wyobraźmy sobie na przykład, że nad naszym domem późną wieczorną porą, gdy jest już ciemno, lecz jeszcze za wcześnie, aby kłaść się spać rozpętała się burza,wszystkie światła pogasły. W ostatniej latarce jaka się w domu zachowała wysiadły baterie, a my  nie nawykli do siedzenia w ciemnościach, po prostu nie lubimy tego. Sięgamy po świeczkowór, z jego wnętrza wyciągamy świeczkę i już mamy klimatyczny wieczór przy świecach :)

Worek do przechowywania świec jest moją odpowiedzią na majowe zadanie Projektu. Sama ozdobna świeczka nie była mi potrzebna, za to coś do ich przechowywania jak najbardziej. Świeczki w końcu są w jednym miejscu i w razie awarii wiadomo gdzie je szukać.


Pachnące trio

Rzutem na taśmę, ale od razu 3 sztuki ;) Ja również wybrałam decoupage, bardzo mi się spodobało i na pewno na tych trzech nie poprzestanę. (Natomiast nadal "wiszę" Wam zadanie z kwietnia... nie, nie zapomniałam ale torebka to przecież SACRUM - mam wobec niej ambitne plany i wielkie oczekiwania ;) dlatego zabieram się do tego powoli, nadal trwają prace koncepcyjne ;) ale niewątpliwie będzie! )

środa, 30 maja 2012

Idealne oświadczyny.

Za takie uważam oświadczyny mojego Męża :) hihi
I były zupełnie inne niż te..ani trochę nie podobne - ja nie lubię zbytnio świec.
Ale jakby ktoś potrzebował pomysłu i nie chciał żeby wybranka udławiła się pierścionkiem schowanym w deserze to może zmontować sobie taką świeczuszkę.
Potrzebny będzie jeszcze kieliszek albo coś przeźroczystego niepalnego i kartka.
Kieliszek jakoś umieszczamy w świeczce tak żeby średnica kieliszka była równa promieniowi świeczki - to po to żeby knot był w środku i obecność kieliszka nie przeszkadzała paleniu się świeczki. Albo robimy swoją świeczkę. Czyli roztapiamy wosk wlewamy do formy w której uprzednio mamy postawiony kieliszek z informacją.
I potem przed momentem który ma nastąpić zapalamy świeczkę i czekamy na spostrzegawczość Wybranki. I oczywiście przestrzegamy wszystkich przepisów BHP!!! żeby nie spłonąć przed ślubem jeśli padnie odpowiedź "Tak".
Najpierw mamy taką niepozorną świeczunie.
 A jak już się wypali :)

A jeśli chodzi o oryginalność oświadczyn to mi przychodzi do głowy pomysł mojego kolegi. On oświadczyny wyświetlił na telebimie wiszącym na Teatrze 'Bagatela'  w Krakowie, w jego mega ruchliwym centrum, krok od Rynku. No pół Krakowa wiedziało kto będzie brać ślub. Miał zamówiony seans na 17 bodajże, a wcześniej byli w kawiarni.
Ja pewnie bym nie doszła, jakbym wiedziała, że o 17 mam gdzieś być to ok, ale tak to pewnie po drodze milion znajomych spotkanych milion zdań zamienionych i robi się już 17:05 no i dupa a nie oświadczyny. Mój Mąż trochę mnie znał i wiedział, że potrzebna totalna klasyka :)w naszym przypadku...a i tak wyszło nieklasycznie.
Ale tak czy siak oświadczyny na Bagateli bardzo mi się podobały. :)

A jak z Wami macie jakieś nieszablonowe wspomnienia jeśli chodzi o zaręczyny wasze???


poniedziałek, 28 maja 2012

Z pszczelego ula

Zadanie świeca wykonane :) Mój chrzestny robi świece z pszczelego wosku ma specjale odlewy i jak zobaczyłam że w maju jest świeca to pomyślalam noc trudnego pojadę do niego i zrobię, niestety czas mi na to nie pozwolił i zdana byłam zupełnie i jedynie na siebie, świece wykonane od A do Z przezemnie, knot z nici bawełnianej, świeca zwinięta z węzy pszczelej, jest to naturalny pszczeli wosk więc cudownie pachnie, dekoracje różniste
No cóż na tej przyszło mi do głowy zrobienie z węzy róż, niestety nie było to łatwe, a może pp prostu ponad moje umiejętności
Z tą było łatwiej, doczepiłam materiałowe kwiatki
Z metalowymi różyczkami
I z koralikami układanymi w kwiatuszkowy wzór
Wszystkie elementy doczepiane były do świecy pod wpływem ciepła :)
No cóż szału nie ma, ale myślę że przyjemny zapach wosku wynagradza wygląd wizualny świec :)

Z tworzonka, czyli świeczka dla ambitnych




Majowe wyzwanie było dla mnie wyzwaniem no takim że ho ho. Ambitnym! Z patchworkiem się zakumplowałam ostatnio, a naoglądawszy się cudeniek uszytych sposobem PP (Paper Pieced) zapragnęłam i ja zmierzyć się z tym zadaniem. Wybrałam świeczkę bo: była tematem majowym i... miała tylko 8 elementów. Na początek wystarczy. Technika bardzo mi się spodobała, na pewno się teraz w niej rozszyję z przyjemnością.
A świeczka? (bo to JEST świeczka, ambitni z dobrymi chęciami świeczki się tam dopatrzą ;) ) - przyda mi się do jakiejś bożonarodzeniowej dekoracji.

sobota, 26 maja 2012

się świeci...

i to najważniejsze ;)
Moja świeczka powstała z dwóch przetopionych starych świeczek. Zalałam knot w pudełeczku po jogurcie. Na ściankach zatopiłam suchotniki (hortensje, czterolistną koniczynkę i nieznane mi niebieskie kwiatki). Do środka rzuciłam kilka wiórków zielonego wosku i tak powstały zielonkawe nieregularne smugi.
Chropowata, z widocznymi nierównościami, ale moja :)))

Mamie.

W technikach decoupage mocna nie jestem, tym bardziej zachwycił mnie pomysł podpowiedziany przez Barbarę - czyli ozdobienie świeczki serwetką papierową za pomocą rozgrzanej łyżeczki. Genialne!  Pogrzebałam jeszcze trochę  i TU jest kawa na ławę pokazane co i jak .





Wszystkim mamom  życzę przespanych nocy, chwil wolnych od trosk, czasu z gumy i nieustannego chichotu ich pociech :).

Magdalena

wtorek, 22 maja 2012

Tęczowe świeczki

 Świece jakoś nie leżą w kręgu moich dość szerokich zainteresowań. No ale cóż ,temat zadany coś  trzeba było zrobić. Z myślenia nad tym "czymś"wyszły o takie ...Pierwszy raz miałam do czynienia z woskiem i daleko im do elegancji.

wtorek, 1 maja 2012

Maj, świeczka

Wyzwanie majowe to "świeczka"
Nie uzgadniałam z Marysią co to dokładnie ma być, ale proponując takie wyzwanie pomyślałam o jego różnorodności;-)

         http://www.pinezka.pl/pinezka-sobie-radzi-arch/1743-hand-made---swiece

Wierzę w kreatywność osób przystępujących do wyzwania. Osoby, które narzekały,że nie ma "papierowych" wyzwań mogą pokusić się w inny sposób ozdobić świeczkę;-)

Oby tylko pożaru nie było!!!

piątek, 8 lipca 2011

Zbiorczo :)

Dawno nic nie napisałam ale pojawienie się nowego członka w rodzinie sprawiło, że jakoś czasu brakło na publikowanie :)  Na pewno wybaczacie ;) Na internet czasu brak ale w domowej manufakturze jak zawsze coś się działo i oto przedstawiam zaległe efekty. Jako pierwszy -organizer- na przybory dla mojego drugiego synusia. Teraz wpadłam na to, że jest ze swetra więc można by go podpiąć już pod sierpień ale oczywiście postaram się coć swetrowego jeszcze wymodzić.
 Tutaj -okładka- na segregator. Planowałam ją od dawna bo karteczki z przepisami walały się po całym domu. Nie jest to żadna rewelacja ale i siły wiele w to nie włozyłam ;)


Na koniec -broszki-. Pierwszą, moją ulubioną, robiłam już któryś raz, zwykle rozdawałam ją w prezentach. Jest z masy fimo, ręcznie malowana. Drugą zrobiłam już dawno temu ale tez należy do moich ulubionych.
 
Pozdrawiam Was serdecznie

wtorek, 14 czerwca 2011

Recyklingowa okładka



Ze sporym poślizgiem publikuje mój recyklingowy notes.Okładka ze skrawków,starej koronki,trochę wyszywana i uważam,iż wyszła bardzo urocza :}

pozdrawiam An

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Z tworzonka, czyli Okładnizer

Oto przed Państwem Okładnizer - okładkoorganizer, który moim skromnym zdaniem doskonale spełnia wymagania zadania majowego (okładka) i czerwcowego (organizer). No po prostu nijak nie mogę inaczej go nazwać i sklasyfikować. Mam nadzieję, Drogie Koleżanki, że łaskawym okiem na krzywulca spojrzawszy uznacie jego udział w wyzwaniu zarówno majowym jak i czerwcowym ;)





(S)Twór ten służy do trzymania w jednym miejscu książek, zeszytu, testów i kserówek z angielskiego, Na który mam zamiar uczęszczać od lipca i już nie mogę się doczekać (głównie z powodu okładnizera, rzecz jasna), ma też dodatkowo kieszonkę na kredki, pióro i ołówek - pakiet gotowy do zabrania na lekcje. Uszyty techniką piractwa maszynowego (krzywo, prosto - byle ostro) z materiałów, których matką jest IKEA i kawałków koszuli mojego Męża. Nie mogę powiedzieć, żeby próby pikowania zakończyły się sukcesem (nijak nie wiem, jak wyłączyć dolny transport), ale było wesoło.

Melduję trzymiesięczne opóźnienie ale i chęć nadrabiania zaległości zgłaszam.

Aktualnie obmyślam, jak tu wykombinować wiankoSykowicę, czyli lutomarkwietniowe zadanie z projektu 12/12. Zabieram się do pracy! :)

wtorek, 31 maja 2011

Z dziewczynką ..

 Znowu jestem na końcu :-/
Ten segregator ,ciągle w użyciu zasługiwał już na odnowienie , albo wymianę...
 
Po odnowie wygląda tak :
 Niestety zdjęcie jest tyci za ciemne :-(  Okładka jest z szarego płótna , na niej jest beżowy obrazek z dziewczynką i dookoła jest ozdobna taśma w kolorze jasno zielonym, bardziej pistacjowym raczej. Taśma w rzeczywistości nie jest aż tak krzywo. 

uff... zdążyłam....

Na ostatnią chwilę, ale udało się.... Moja okładka na segregator. Prosta, skromna, w musztardowym kolorze, z aplikacją i stempelkiem. Zgadniecie co tam przechowuję...?

Hmm... Coraz nas mniej?

ostatni dzwonek

Czy ktoś wie gdzie sprzedają wolny czas?
ja mam go coraz mniej...
wczoraj w nocy zdekupazowałam i uszyłam okładkę na notes dla wujka.
Wujek od jakiegoś czasu odnajduje się w poezji...
w czwartek ma odczyt
więc taki grubaśny notes na nowe wiersze pewnie mu się przyda
motyw na okłądce jest zdekupazowany i obpikowany
a okladka uszyta na wyczucie bez jakiś wskazówek
na etykiecie z przodu napiszę jakiś tytuł









Posted by Picasa

niedziela, 29 maja 2011

Domek, drzewko,...



Zainspirowana wczorajszą sesją u Marysi z krótkim acz treściwym łorkszopem na temat pracy z flizofixem i free-motion-quilting, usiadłam dzisiaj z zapałem do mojego brothera i zabrałam się do dzieła.

Okładka na notatnik powstała mniej więcej według tutka zaczerpniętego z Bustle&Sew i łączy w obie dość grube płótno w zdecydowanych kolorach, kilka kolorowych kretonów, oraz brązowe elementy ze starej polyestrowej apaszki.

Wczoraj na tej marysiowej berninie polubiłam free motion quilting i okazało się, że mój sprzęt całkiem nieźle się do tego nadaje, wszystkie więc elementy przyszywałam "wolną ręką". Muszę przyznać, że nie tylko fajna przy tym zabawa, ale także aplikowanie idzie o wiele szybciej, po nie trzeba podnosić stopki w celu skręcenia.




Okładka ta nosi na sobie dwa z trzech symboli holenderskiej stabilizacji;).

Tutaj tęsknotę za poukładanym, mieszczańskim życiem określa się mianem "Huisje, boompje, beestje (domek, drzewko, zwierzątko)" albo inaczej domek z ogródkiem i psem (kotem albo ewentualnie dzieckiem;)).




Do tego wszystkiego pasował mi jeszcze płotek.

Na zwierzątko się jeszcze nie zdecydowałam, ale zostawiłam sobie wolne miejsce pod drzewkiem i kiedyś uzupełnię krajobraz.

W każdym razie jestem z siebie dumna i lubię mój nowy notatnik do tego stopnia, że chyba coś w nim sobie pozapisuję:)

Do zobaczenia w czerwcu!