Obiecałam świnię - oto świnia!
Poszły na nią dwie skarpetki z Zeeman'a (świetny sklep! a jakie przeceny!), skrawki filcu, dwa drewniane koraliki i coś podobnego do czyścika od do fajek.
Zajęła mi ona tym razem dwa słomiano-wdowieńskie wieczory i dwa niepowtarzalne seanse filmowe.
Dostałam oto kiedyś w Etos'ie dwa filmy amerykańskie w nagrodę za wydanie kasy na malowidełka.
"Crystal River" i "Be my Baby" - oto tytuły, podaję je w ramach ostrzeżenia;).
Takiej chały oczy moje piękne dawno nie widziały:)
Historie to romantyczne, mocno wyssane z palca, a aktorzy niezbyt uzdolnieni. Uważajcie!
Oba dzieła kinematografii nadają się akurat do uszycia świnki i wypchania jej watą.
A jutro już wraca mąż, więc skończy mi się siedzenie po nocach. Do zobaczenia w lutym!
