piątek, 14 stycznia 2011

Moje skarpetki :)

Były sobie dwie tycie skarpelutki, takie cieplutkie frotkowe w środku :D
Wywróciłam je na lewą stronę, pociapałam, przeszyłam maszyną i "temi ręcami" i tak narodził się króliś, który jutro pojedzie do 2-letniej solenizantki :D

15 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze raz bo synek siedział mi nad głową i takiego byka strzeliłam aż wstyd! Fajnisty króliś :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie moge! To wogole nie wyglada na skarpetkowca! Swietny pomysl z tym wywinieciem na druga strone!

    OdpowiedzUsuń
  4. też mi sie podoba frotkowe futerko :):) puchaty królikol!! fajoski!

    OdpowiedzUsuń
  5. wow, rzeczywiście, ani śladu po skarpetce! wygląda raczej na profesjonalną przytulankę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Karola dałaś czadu , skarpetkowiec bombowy !!!
    Moje skarpety jeszcze nie tknięte :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale śnieżny króliś i do tego taki puszysty - zimowy. Pełna profeska - nie domyśliłabym się z samego zdjęcia, że to skarpeciak.

    OdpowiedzUsuń
  8. Aż buzię otworzyłam z wrażenia!! Nigdy bym nie powiedziała, że ten bialusi króliczek jest ze skarpetki . Superancki jest!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow! Padam na kolana! Będzie cudnym prezentem, aż żałuję, że nie dla mnie;(

    OdpowiedzUsuń
  10. nie powiedziałabym, że ze skarpety! świetnie wyszedł!

    OdpowiedzUsuń
  11. Znakomity pomysł:) az chce się przytulic tego króliczka

    OdpowiedzUsuń
  12. Fantastyczny! Prawdziwy puchaty króliś :)

    OdpowiedzUsuń