wtorek, 12 kwietnia 2011

kwietniowy wianek

Poprzednie szyciowe wyzwania, przyznaje się, mi nie poszły. Z wiosenną zatem radością  przedstawiam mój kwietniowy wianek :) Nie będę ukrywać, że wianki to ja bardzo lubię robić. Ten zrobiłam już jakiś czas temu i użyłam do niego samych recyklingowych materiałów (materiały ze starych bluzek, podstawa po starym bożonarodzeniowym wianku). 
Pozdrawiam wiosennie wszystkich

sobota, 2 kwietnia 2011

Wianek z gniazkiem

Pomysł na taki wianek znalazłam w zeszłorocznej Wenie nr 2/2010 tylko tam był zrobiony cały z krepiny.Mój jest zrobiony na okręgu z gałązek brzozowych ,korzystałam z kursu Tulki. Gałązki owinięte są trawą ze starej spódnicy hawajskiej,gniazdko też z tejże trawy,ptaszek uszyty z filcu wg Tego wzoru.Wianek ozdobiony kwiatkami forsycji,gałązkami bazi i piórkami. Pierwszy raz robiłam taki wianek i jak widać jest mocno niedoskonały ale praca przy nim była bardzo przyjemna.

Kwiecień – robimy wianek

 

A to już kwiecień. Idą święta, wiosna idzie, wianki będziemy pleść a potem wrzucać je do falującej wody… albo wieszać na ścianach, drzwiach i innych temu podobnych. Kursików i inspiracji w internecine nie brakuje, więc do dzieła drogie Panie!

A na dobry początek chwalę się moim zeszłorocznym wiankiem z jajkami sprzed laty dwu. Bez kursu, sama wymyśliłam :)

Easter wreath

W przypadku korzystania z kursu przy robieniu wianka uprasza się o umieszczenie linka do tego kursu (należy się to autorowi).

piątek, 1 kwietnia 2011

Lepiej późno, niż wcale

Oj nie po drodze mi było z marcowym wyzwaniem. Choć prawie od początku wiedziałam, że wykorzystam wzór na okładkę zeszytu, to nie mogłam się za robotę zabrać.  Okładka miała być uszyta z aplikacjami, ale rano dostałam olśnienia i powstało takie coś. Okładkę uszyłam, ale wzór zdekupażowałam ;) Co się naklęłam , to moje...

czwartek, 31 marca 2011

Za pięć dwunasta

W ostatnim momencie zdążyłam:)
Chciałam, aby moja aplikacja była recyklingowa i wykorzystałam materiały, które mam w domu.
Część kwiatków zostało nafilcowanych na sucho, chciałam spróbować tej techniki. Pozostałe kwiatki to aplikacja. I już wiem, że aplikacje to nie jest to, co tygrysy lubią najbardziej. Wolę uszyć spodnie niż naszywać aplikację.
Powstała taka oto płachta, z której nie wiem jeszcze co zrobię. Póki co muszę od tego odpocząć. Może w przyszłości zrobię z tego poduszkę albo torbę?

wersja dla leniwych ;)

ja też na ostatnią chwilę ;) jak zwykle...

Z braku czasu/materiałów/ochoty/umiejętności nie porwałam się na naszywanie aplikacji. Za to obrobiłam nieco wzór w programie graficznym nakładając moje ulubione gazetowe tekstury na kwiatki, wazon i obrus. Następnie wydrukowałam go na papierze transferowym do naprasowywanek, pokolorowałam pisakami, naprasowałam i w ten prosty i jakże cwany sposób stjuningowałam bluzeczkę Oldzi ;)









Podusia :)

Udało mi się!!! Zdążyłam na ostatni dzwonek, powiem tylko tyle, że nie było łatwo :)) Nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek wrócę do aplikacji :)

Poszewka

Poszewka robiona na ostatnią chwilę, dwie noce nieprzespane ale udało się w tym miesiącu nie nawaliłam. Uszyta na wymianę z konkretnymi wymiarami na które nie znalazłam odpowiedzniej poduszki. Pokazuję w tym co mam :)

Listki i kwiatki to filc, ramkę zrobiłam na szydełku. Wszystko ręcznie przyszywane :)




środa, 30 marca 2011

Takie coś

  Oj długo się do tego zabierałam, długo...Nie miałam pomysłu co zrobić ,a na dokładkę bałam się tych aplikacji i tkaniny (a raczej ich resztki :-/ )jakie mam, jakoś nie napawały mnie żadną wena twórczą .
 Więc w zasadzie przypadkiem wyszło Takie Coś ,nazywa się toto " Etui na kredki " a wygląda tak :
wierzch
środek
w środku
Tu  zwinięte z tymczasową  kokardką . Musze pomyśleć nad wiązaniem  .Prawie na ostatni dzwonek, jednak udało mi się skończyć w marcu :-) ,oprócz wiązania ;-)
wiązanie tymczasowe

niedziela, 27 marca 2011

Żeby zdążyć w marcu;-)

No właśnie , chyba nie zdążę uszyć w tym miesiącu torbę z ta aplikacją.
Pokażę więc co dzisiaj uszyłam.
Powiem nieskromnie, podoba mi się.
To moja pierwsza aplikacja, bo chyba uszyte fartuszki dla syna do przedszkola ponad 30 lat temu nie liczą się;-)



Potwierdziło się to co zawsze mówię o swoich pracach... odgapiacz jestem;-)

Obejrzałam blog Syko i stwierdziłam, że ona miała łatwiej. Pomijając to, że jest artystką, to miała dwustronną fizelinę, albo jakiś inny dwustronnie klejący materiał.
U mnie kupić coś takiego nie sposób.

Noc już, niestety na zdjęciu nie uchwyciłam kolorów;-(