sobota, 31 marca 2012

Moje brzydactwa

Ech, udało się w ostatniej niemal chwili :)

Skoro kapcie nie udały się tak jak powinny, tak więc musiały zostać zaprezentowany w niekonwencjonalny sposób... oto moje kapciowe brzydactwa chodzące po ścianie.


Nawet przez myśl mi przeszło, aby je jutro dopiero pokazać w ramach Pryma Aprilis, ale skoro miało to być zadanie marcowe, wywiązać się z niego należało.

Krzywolinki

-czyli moja wersja balerinek ;) Krzywiuśkie wyszły i na razie bez gumki na pięcie, bo mi się skończyła. Długo nie mogłam się do nich zebrać, aż w końcu dziś na ostatni dzwonek... Ćwieki w rzeczywistości są srebrne, tylko na zdjęciu przybrały inną barwę ;)

Dziecięce

   Chciałam pokazać moje espadryle..jednak są nieskończone :(  Odkąd wróciłam ze szpitala z córką w styczniu, chodzą za mną i za nią wstrętne choróbska. W tym miesiącu była tylko 4 dni w przedszkolu- a to zapalenie krtani, a to jakaś infekcja wirusowa...a ja zdążyłam zaliczyć rwę kulszową i 10 zastrzyków , anginę i jakieś zapalenie spojówek ....załamka totalna . Więc na ostatni dzień na szybko zrobione, szydełkowe kapcioszki córki pokazuję

Filcowe bambosze - wydanie wiosenne


Kiedy natknęłam się w sklepie rękodzielniczym na piękny, gruby, ręcznie robiony filc rodem z Nepalu, wiedziałam już z czego zrobię swoje marcowe kapcie. W poszukiwaniu wzorów obejrzałam setki stron i zdjęć, aż wreszcie trafiłam na te oto instrukcje i po drobnych modyfikacjach (zamiast wycinać motyw gałęzi, po prostu go narysowałam i wyszyłam) oraz bez użycia maszyny powstały te oto bambosze.



I może w porównaniu z oryginałem wyglądają raczej amatorsko (mistrzynią równego ściegu to ja nie jestem), ale uważam, że mają sporo uroku i poza tym całkiem nieźle się noszą.
Chodzi się w nich bezszelestnie, nie są za ciepłe, nie są też za zimne, w sam raz na wczesną wiosnę, choć raczej nie polecam wybiegania w nich do ogródka ;)
Kolory też wybrałam wielkanocno-wiosenne, aż się prosi o parę kurczaczków i kolorowych pisanek.
Życzę Wam radosnych przygotowań do Świąt Wielkiej Nocy i wielu artystycznych inspiracji!

piątek, 23 marca 2012

I ja kapciuszkuję

Po pierwsze napiszę, że strasznie się cieszę że biorę udział w projekcie 12/12 bo jak pisałam na swoim blogu rozwija on moją kreatywność baaaardzo i sama nigdy w życiu nie podjęłabym się uszycia kapciuchów bo bym pomyślała że nie umiem i nawet nie próbowała a tak spróbowałam no i coś wyszło, do ideału daleko ale dalsze próby będą wszakże moja mała dama też powinna jakieś kapciuszki dostać :)
A oto co powstało dnia wczorajszego




Kapciuchy poczynione z jansu granatowego w białe groszki i czerwonej bawełny, jak widać spodobały się mojej córci :)

środa, 21 marca 2012

Takie zwyczajne kapcie

Jeden kapeć zaczęty był prawie rok temu i zrobiony do połowy .No i przyszła okazja żeby go skończyć i dorobić drugi.Wykorzystałam zalegający motek włóczki niewiadomo jakiej /chyba akryl/ Korzystałam z Tej instrukcji.Wzór w sam raz na moje drutowe "wykształcenie"



Pozdrawiam wszystkie Robótkowiczki i życzę dużo słonka.

poniedziałek, 19 marca 2012

poniedziałek, 12 marca 2012

Ztworzonka, czyli wariatka tańczy...

Marzec, to i Osiecko się jakoś tak zrobiło, stąd tytuł... Tańczy tańczy a jak skończy to ją nogi boleć mogą. Tak się dzieje jak się w szpilkach hasa... Zatem przed Państwem dokumentacja fotograficzna wyzwania marcowej zabawy blogowej 12/12 - kapcie:




Kapcie poszpilkowe. tzn do założenia po nadwyrężeniu chodzeniem w szpilkach, czy innych butach na obcasach w których wiadomo - świetnie się do zdjęcia pozuje, ale generalnie co tu się oszukiwać, wygodniej się w nich siedzi niż chodzi. W poniższych wręcz przeciwnie. Mimo podeszwy dżinsowej nawet nie są śliskie. Miękkie, pluszate, wdzięczne, bezpieczne ach i och.
Dwie pary uszyłam na próbę - jestem zachwycona. Na pewno będą kolejne. Wszystko wg książki Tilda, przytulne dekoracje. Postanowiłam sobie, że wyzwaniowe twory w miarę możliwości będę głównie recyklingowe. Tym razem się udało - nogawki dżinsów, resztki polaru, guziki, koraliki i wstążeczka którą była przywiązana metka spodni w Carry :)

Tutaj jeszcze jedno ujęcie - imprezowe ;)


Teraz nawet jak ktoś ma parkiet - śmiało może mnie na domówki zapraszać. Dziurek obcasami nie porobię!

Krasnoludek.



Do kapci to mój syn przekonany nigdy nie był - właściwie ich nie tolerował, ma to po mamie. Uszyłam kapcie krasnoludkowe - raczej z myślą, że będą elementem dekoracyjnym, a tu zaskoczenie - Antek w nich chodzi!

Kapcie są uszyte z grubego sztruksu, w środku mają podszewkę w krasnoludki narysowane mazakami do tkanin (nie miałam materiału w krasnoludki, a taki właśnie mi się wymarzył ;) ). Na spodzie ABS z doklejonych klejem do tkanin łatek z cieniutkiej , miękkiej skóry (zainspirowałam się LolaJoo :) , po przegranej walce z kropkami z silikonu ... hmm).




A i najważniejsze - instrukcja uszycia owych kapciochów TUTAJ.

Teraz pędzę szyć czapkę, bo mój syn twierdzi, nie bez racji, że krasnoludek powinien mieć czapkę!
Hej ho !
M.

piątek, 9 marca 2012

Kolorowe kredki w kapcioszku stoją, kolorowe kredki bardzo lubią je :)

Miały być buciki dla Ani, rozmiar 28, ale jak już je wykańczałam, to leżało koło całego tego kramu na stole pudełko nowych pisaków dla Ani i sobie myślę czemu nie!! No i ma nowe pisaki w nowym stojaczku. A do drugiego weszły nawet stare kredki. :) A i tak zima już się kończy więc Ania przerzuci się na sandały. :)
 W środku podszewka w paseczki.
 A że Ania miała w nich chodzić czarna skóra na podeszwie w roli ABS'u.